Tożsamość w budowie: Architektura a postrzeganie Wrocławia – zapraszamy do przeczytania artykułu podsumowującego debatę.

80-lecie polskiego Wrocławia skłania do podjęcia dyskusji o tożsamości stolicy Dolnego Śląska. Od 1945 roku szukamy jej podążając m.in. po śladach obecności piastów na tych terenach, mieniąc się „drugą stolicą”, czy „miastem spotkań”. Podczas rozmowy w siedzibie Fundacji Dom Pokoju zastanawialiśmy się nad rolą, jaką w kształtowaniu tożsamości może pełnić architektura. Historycy sztuki Krzysztof Ziental i Tomasz Sielicki, architektka i badaczka architektury Joanna Majczyk oraz socjolog Jacek Pluta prześledzili najnowszą historię Wrocławia, by wyłowić z niej zdarzenia i procesy, w których tożsamość spotyka się z budynkiem, osiedlem, czy ulicą.

Zanim wspólnie przyjrzeliśmy się wrocławskiej architekturze i towarzyszącym jej dyskusjom, doprecyzowania wymagało samo pojęcie tożsamości. Porównać możemy ją do klocka Lego, o którego obecności przypominamy sobie dopiero w bolesnym momencie nadepnięcia na niego bosą stopą. Nie ma tożsamości bez relacji – pozycjonuje nas ona wobec przestrzeni publicznej i zbiorowości. Jednocześnie sama jest efektem socjalizacji i komunikacji – wytwarzamy ją poprzez procesy społeczne, wypełniamy znaczeniami, dyskutujemy o niej, starając się dzięki niej lepiej zrozumieć kim jesteśmy.

To widoczne gołym okiem usieciowienia w społecznej tkance tożsamości przypomina też, że, podobnie jak miasto, nie jest nam ona „nadana” czy narzucona w ostatecznym kształcie. Zarówno miasto i wypełniająca je architektura, jak i miejska – w naszym wypadku wrocławska – tożsamość, zmienia się, jest procesualna. 

Co jeszcze łączy te dwa zjawiska? Miasto i tożsamość zawsze jest „czyjaś”. W związku z tym najgorsze, co może je spotkać, to brak towarzyszących historii, narracji, wspomnień, opowieści – swoista „niczyjość” i oderwanie od lokalnej społeczności czy indywidualnych przeżyć.

Kluczowe w budowaniu lokalnej tożsamości w powojennym, polskim Wrocławiu, było poszukiwanie opowieści i narracji, które związałyby napływającą z różnych części kraju ludność z miastem będącym jeszcze niedawno niemieckim Breslau. Znana jest nam opowieść o „ziemiach odzyskanych”, czy „piastowskim Wrocławiu” – narracje te miały legitymizować polską obecność na terenach wcielonych do Polski po 1945 roku. „Doczekali i wygrali” głosiło hasło afirmujące obecność mniejszości polskiej w niemieckim Wrocławiu i wschodnich terenach Rzeszy, sugerując historyczną ciągłość i naturalność przeobrażenia miasta.

Jak zauważyli uczestnicy debaty, nowi mieszkańcy stanęli przed zadaniem „oswojenia” niemieckiego dziedzictwa architektonicznego – przestrzeni, która była jednocześnie obca kulturowo, ale konieczna do zamieszkania i funkcjonowania. Proces ten nie był jednoznaczny: część zabudowy niemieckiej uległa zniszczeniu (często celowemu, jak cmentarze czy inskrypcje), część została zaadaptowana przez nadanie nowych funkcji i znaczeń, jeszcze inna – świadomie zachowana jako świadectwo wielowarstwowej historii miasta.

Z pewnością ogromną rolę w budowaniu tożsamości pełni architektura. Stanowi ona manifestację poglądów czy ducha czasu i ducha miejsca, może być narzędziem w rękach władzy, w końcu przestrzenią zawiązywania więzi społecznych i budowania relacji z miejscem. Szukając projektów ważnych dla rozwoju lokalnej tożsamości do głowy szybko przychodzą nam miejsca-symbole. W przypadku Wrocławia to choćby Hala Stulecia i Ratusz – dwa oczywiste przykłady zabytkowej architektury reprezentującej zupełnie inny moment historii miasta.

Do katalogu przedwojennych realizacji, które przetrwały Festung Breslau i pozostały ważnym elementem wrocławskiej przestrzeni publicznej, możemy dodać XIX-wieczne domy towarowe, które w momencie budowy budziły nie mniejsze kontrowersje, niż współczesne realizacje powstające na nieużytkach w obrębie Starego Miasta. Reprezentacyjne gmachy, finansowane przez wrocławskich kupców, dzisiaj traktujemy jako naturalną część miejskiego krajobrazu. W momencie budowy jednak bywały komentowane jako agresywne i bezrefleksyjne, powodowane chęcią zysku ingerencje w tkankę miejską. Ta historyczna paralela pokazuje, jak zmienia się nasze postrzeganie architektury – to, co dziś kontrowersyjne, za dekady może stać się naturalnym elementem miejskiej tożsamości.

Odbudowie Wrocławia, dokonywanej ogromnym wysiłkiem nowych mieszkańców i mieszkanek, towarzyszyły problemy związane m.in. z niedofinansowaniem i poświęcaniem budulca na rzecz odbudowy Warszawy. Przez pierwsze lata po wojnie w centrum powstaje tylko jedna duża inwestycja, która była efektem poszukiwania wzorca architektury narodowej, postulowanej przez obowiązującą doktrynę socrealizmu.

Kościuszkowska Dzielnica Mieszkaniowa, zorientowana wokół Placu Kościuszki, miała być wzorem dla innych osiedli mieszkaniowych – ze swoimi przestronnymi podwórkami, wygodnymi mieszkaniami i lokalami usługowymi zlokalizowanymi wokół placu. Łączyła funkcje symbolu nowego rozdziału w historii miasta z funkcją mieszkaniową i miastotwórczą. Jak podkreślali uczestnicy debaty, to przykład architektury, która miała nie tylko zapewnić dach nad głową, ale stworzyć nową wspólnotę i nowy sposób życia – socjalistyczny ideał sąsiedztwa i kolektywnego zamieszkiwania. Po niemal 70 latach istnienia nadal jest przedmiotem badań, spacerów i ważnym punktem odniesienia dla historii wrocławskiej architektury.

Po latach 50-tych, wraz z odwilżą polityczną, w architekturze wrocławskiej pojawiły się nowe tendencje. Odstąpienie od socrealistycznej doktryny otworzyło drogę dla modernistycznych rozwiązań. Inną przestrzenią publiczną, która w czasach PRL zyskała nową twarz i wpisała się w proces budowania lokalnej tożsamości, jest Plac Nowy Targ – miejsce, które przeszło transformację z przedwojennego placu targowego w nowoczesny symbol modernizacji miasta.

Idąc dalej po kartach historii trafiamy na okres boomu mieszkaniowego lat 70. i realizacji osiedli wielkopłytowych, do dzisiaj stanowiących jeden z fundamentów wrocławskiej mieszkaniówki. Osiedla takie jak Gaj, Kozanów czy Popowice powstały w odpowiedzi na gigantyczny deficyt mieszkaniowy i napływ ludności do rozwijającego się przemysłowo miasta. Choć dziś często krytykowane za monotonię i niską jakość wykonania, stanowiły wówczas szansę na nowe, lepsze życie dla tysięcy rodzin. Jak zauważono podczas debaty, dla wielu współczesnych wrocławian to właśnie te osiedla – a nie Stare Miasto czy Ostrów Tumski – są „prawdziwym” Wrocławiem, przestrzenią codzienności, dzieciństwa i formowania się osobistej tożsamości.

Debatę kończyliśmy refleksjami dotyczącymi burzliwej atmosfery transformacji, początków lat 90. i kapitalizmu. Moment, w którym to znów prywatny kapitał zaczynał decydować o architektonicznej tkance Wrocławia, to czas kwestionowania dotychczasowych wartości i poszukiwania nowych form wyrazu.

Ten okres przyniósł ze sobą nie tylko nowe budynki, ale także nowe konflikty – między inwestorami a mieszkańcami, między ochroną dziedzictwa a presją rozwoju, między pamięcią o przeszłości a pragnieniem nowoczesności. Szczególnie gorące dyskusje toczyły się wokół realizacji w obrębie Starego Miasta i ingerencji w historyczną tkankę – debata ta trwa zresztą do dziś.

Rozmawiając o związkach architektury i tożsamości musimy uważać na zapędzenie w ślepą uliczkę dyskusji o symbolach, oczywistych manifestacjach konkretnych światopoglądów czy ustrojów, wyrażonych w materiałach, fasadach czy podobiznach utrwalonych w formie pomników. Architektura, podobnie jak tożsamość, wydarza się również gdzie indziej – w śródmiejskich uliczkach, osiedlowych podwórkach i blokowych klatkach schodowych. To przestrzenie, które wypełniamy własnymi, indywidualnymi opowieściami, rodzinnymi wspomnieniami.

To właśnie w tej codziennej, często pomijanej w oficjalnych narracjach architekturze, kształtuje się nasze przywiązanie do miasta i nasza lokalna tożsamość. Jak podsumowali uczestnicy debaty, Wrocław nie jest jeden – każdy z nas nosi w sobie własny Wrocław, zbudowany z osobistych doświadczeń, przemierzanych codziennie tras, ulubionych miejsc. I właśnie ta wielość perspektyw, ta mozaika indywidualnych i zbiorowych narracji, tworzy bogactwo wrocławskiej tożsamości – tożsamości, która wciąż jest w budowie.

 

Autor artykułu: Jan Chrzan

Projekt „Wszystko zaczyna się od rozmowy” to okazja, by mieszkańcy, instytucje i organizacje mogły spotykać się, debatować, uczestniczyć w kręgach dialogowych, warsztatach i szkoleniach – wszystko po to, by lepiej się rozumieć i wspólnie działać.

Debata zorganizowana jest przez Fundację Dom Pokoju w ramach projektu „Wszystko zaczyna się od rozmowy”. Zadanie współfinansowane z budżetu gminy Wrocław. 

www.wroclaw.pl